Studium przypadku – tropienie buga

Aplikacja zaczynała już mieć sens – użytkownik mógł stworzyć listy tyle ile chciał, nazywać je jak tylko chciał, a gdy się mu znudziło – skasować dowolną z nich. Na każdej, oczywiście, można było dodać zadania, oznaczyć jako wykonane, oraz usunąć.

Jeszcze, co prawda, nie napisałem ani linijki kodu związanej ze sztuczną inteligencją (a – gdyby nieco tylko naciągnąć fakty – uczenie się przez aplikację gdzie którą listę wyświetlić jest jakąś formą SI), a program już sprawiał wrażenie złośliwego i humorzastego. Mianowicie po usunięciu jednej listy i obróceniu telefonu do pozycji poziomej, nagle znikały wszystkie.Po powrocie do pozycji wertykalnej – a czasem dopiero po ponownym wejściu w horyzontalną – listy się pojawiały.

Czytaj dalej